Logoterapia a pomaganie w kryzysie psychicznym – studium przypadku

 

Piotr  Szczukiewicz

Instytut Psychologii Universytetu Marii Curie – Sklodowskiej w Lublinie

 

 1.Wstęp

Zamiarem niniejszego artykułu jest wykazanie użyteczności podejścia logoterapeutycznego do pomocy osobom przeżywającym frustrację egzystencjalną w związku z trudną sytuacją życiową. Logoterapia zostaje tutaj ukazana zarówno w sensie szerokim, jako wszelka pomoc psychologiczna oparta na założeniach antropologicznych zaczerpniętych z logoteorii V. E. Frankla; jak też jako specyficzna metoda terapeutyczna mająca własne metody oraz specyficzne cele. W tym celu przedstawiony zostanie proces pomocy psychologicznej pacjentowi, przeżywającemu kryzys psychiczny po stracie osoby najbliższej (żony). Autor pragnie wykazać, że przyjęta w logoterapii koncepcja człowieka ma praktyczne znaczenie dla udzielania profesjonalnej pomocy psychologicznej, a logoterapia jest szczególnie przydatna w identyfikowaniu tych aspektów sytuacji traumatycznej, które wprowadzają zaburzenia w procesie orientowania się na wartości, udaremniają dążenie do sensu i nasilają lęk egzystencjalny.

 

 

I.                    LOGOTERAPIA A KRYZYSY PSYCHICZNE

 

Geneza logoterapii

Poglądy Frankla na psychoterapię i pomoc drugiemu człowiekowi wyraźnie wskazują na inspirowanie się podejściem psychologii egzystencjalnej (por. Frankl 1978, 1998). Przedstawiciele tego kierunku, jak np. Karl Jaspers (1990), Ludwik Binswanger (1963) czy Rollo May (1989) odwoływali się do koncepcji bytu ludzkiego, które kreślili fenomenolodzy i filozofowie egzystencjalni. Uznali, iż tylko w ten sposób można uchwycić specyficznie doświadczenia jak: wolność, lęk egzystencjalny, cierpienie czy poszukiwanie sensu. Psycholodzy i psychiatrzy tego kierunku korzystali zwłaszcza z metody fenomenologicznej, dążąc do uchwycenia istoty zjawisk obecnych w życiu psychicznym człowieka, a nie ich przyczyn. Przeciwstawiali się też różnym formom redukcjonizmu w naukach o człowieku, jak np. biologizmowi, determinizmowi, socjologizmowi (por. Hall, Lindzey, 1994). Frankl nie sięgnął wprawdzie bezpośrednio do psychologii egzystencjalnej, ale również wprost odwoływał się do antropologii filozoficznej. Sięgał jednak przy tym bardziej do filozofii klasycznej, niż do egzystencjalizmu. Jego dążeniom również przyświecała chęć uchwycenia  prawdziwie ludzkich doświadczeń, które do tej pory albo opisywano językiem patologii, jak w analizach psychoanalityków, albo były pomijane, jak  w terapii behawioralnej.

Drugim źródłem logoterapii są niewątpliwie doświadczenia traumatyczne samego Frankla. Kilkuletni pobyt w obozie koncentracyjnym był sytuacją ekstremalnym  i uświadomił Franklowi, że istotą ludzkich dążeń jest pragnienie sensu. To wtedy właśnie w poszukiwaniu odpowiedzi na sens cierpienia Frankl zwrócił się ku wymiarowi duchowemu ludzkiego istnienia. Ślady doświadczeń obozowych znajdziemy praktycznie w każdej książce Frankla, począwszy od „Psycholog w obozie koncentracyjnym”, a skończywszy na „Homo patiens”.

 

Frankl w sposób programowy chciał przeciwstawić się redukcjonizmowi w naukach o człowieku, zwłaszcza w medycynie i psychologii, oskarżając współczesne teorie, którymi posługują się ludzie zajmujący się pomocą innym, o nihilizm i relatywizm. Jak pisze K. Popielski (uczeń Frankla, kierownik Katedry Psychoterapii i Psychologii Zdrowia KUL): „Franklowi zależało na dostarczeniu praktyce psychoterapeutycznej takiej koncepcji człowieka, która byłaby metodą myślenia o nim w procesie psychoterapii, bez konieczności redukowania go do rzędu rzeczy” (1987b, s.16). Dlatego koncepcja Frankla ma z jednej strony charakter analizy egzystencjalnej zbliżony do innych nurtów psychologii egzystencjalnej posługujących się metodą fenomenologiczną, a z drugiej prezentuje własną ontologię ludzkiego bytu opartą na teizmie.

           

Pojęcie kryzysu

            Do psychologii klinicznej i psychiatrii pojęcie kryzysu wprowadził E. Lindemann w artykule z 1944 roku w „American Journal of Psychiatry” (101) pt: „Symptomatology and managment of acute grief”, gdzie opisuje typowy wzorzec żałoby u ofiar katastrofalnego pożaru oraz reakcje odbiegające od tego wzorca będące zachowaniem obronnym. Zwrócił on szczególną uwagę na osoby o nieadekwatnej reakcji żałoby na sytuację porzucenia, separacji lub utraty i uznał to za charakterystyczne dla wielu tzw. przypadkowych kryzysów. Osoby, które nie mogły  poradzić sobie z sytuacjami kryzysowymi i skłonne do zachowań obronnych stanowią zdaniem Lindemana, grupę ryzyka w której może wystąpić patologia i stąd wymagają one specjalnych wczesnych interwencji kryzysowych.

Pojęcie kryzysu wiąże się też z nazwiskiem G. Caplana, który opisał model reakcji kryzysowej z uwzględnieniem faz jego przebiegu (1964). Traktuje on kryzys jako okres przejściowy, który może być zarówno szansą rozwoju, jak i okresem podwyższonej podatności na zaburzenia psychiczne. Caplana również mówi o możliwości minimalizacji patologii poprzez interwencję kryzysową za pomocą środków psychoterapeutycznych. Wskazanie na kryzys jako szansę rozwojową sprawia, że w koncepcji Caplana można doszukiwać się wątku kryzysów normatywnych stanowiących niezbędny element rozwoju, który to wątek pojawił się na co najmniej 10 lat przed Caplanem i wiąże się z psychologiem rozwojowym. R. J. Havighurstem i psychoanalitykiem E. H. Eriksonem (por. Szczukiewcz 1998).

Terminologia dotycząca zjawisk kryzysowych nie wydaje się dostatecznie uporządkowana. Trudno o wyraźne ustalenie relacji między słowem kryzys a np. terminami: konflikt, uraz, uraz psychiczny, doświadczenie urazowe, stres pourazowy, stres traumatyczny, trauma, zdarzenie urazowe, krytyczne wydarzenie życiowe. Czasem wspomniane terminy funkcjonują jako słowa bliskoznaczne czy wręcz synonimy, a niekiedy nadaje im się wąski specyficzny charakter. Brak również wyczerpujące typologii zjawisk kryzysowych. Na potrzeby niniejszego artykułu proponuję wyróżnienie tylko dwóch podstawowych typów kryzysów: sytuacyjnych (inaczej mówiąc: krytyczne zdarzenia życiowe) i rozwojowych.

 

Kryzys rozwojowy a kryzys sytuacyjny.

Kryzysy rozwojowe związane są z okresami rozwojowymi, zwłaszcza z przełomami występującymi w rozwoju. Ich wystąpienie można przewidywać zwłaszcza co do czasu wystąpienia, jak i charakteru lub natury kryzysu. Kryzysy rozwojowe wiążą się z procesem rozwoju, a więc np. przekształceń w systemie potrzeb, procesach wartościowania, itp. Z reguły kryzys wykazuje silną polaryzację czy też biegunowość, co wiąże się z ewentualnym pozytywnym lub negatywnym jego rozwiązaniem. Jednym z najbardziej znanych kryzysów rozwojowych jest kryzys poczucia tożsamości, którego biegunem przeciwstawnym jest dyfuzja, rozproszenie ról życiowych. Istotnym faktem jest, że napięcia towarzyszące kryzysom rozwojowym pobudzają kształtowanie się nowych sprawności i umiejętności niezbędnych w następnych okresach życia. Kryzysy rozwojowe bywają określane mianem kryzysy normatywne, aby podkreślić ich naturalny charakter.

Kryzysy sytuacyjne odnoszą się do krytycznych zdarzeń życiowych, zdarzeń o charakterze traumatycznym. Stąd  określenie bliskoznaczne to kryzysy urazowe. Krytyczne zdarzenia życiowe występują losowo i raczej niespodziewanie, obejmują tzw. sytuacje trudne. Z reguły są one niemożliwe do przewidzenia i przygotowania się na ich przyjęcie, przeżycie ich czy zastosowanie odpowiednich środków zaradczych (np. śmierć bliskiej osoby, ciężka choroba, kalectwo, utrata majątku, rozwód). W czasie trwania kryzysu spowodowanego taka sytuacją normalna aktywność jednostki i jej społeczne interakcje są zakłócone lub nawet całkiem przerwane.

Potencjał pozytywny kryzysu (pojawienie się pozytywnych skutków w wyniku jego przezwyciężenia) jest o wiele większe w kryzysach rozwojowych. Siła i zakres wpływu krytycznych zdarzeń życiowych na zdrowie i funkcjonowanie psychiki jest bardzo zróżnicowana, ale z reguły stwarzają one większe zagrożenie niż kryzysy rozwojowe. Cechą wspólną kryzysu sytuacyjnego i kryzysu rozwojowego jest wymaganie od jednostki zwiększonego wysiłku adaptacyjnego. W obu wypadkach także można mówić o zakłóceniu dotychczasowej linii życiowej, choć z reguły zdarzenia traumatyczne bardziej zakłócająco wpływają na jej bieg. Ponadto w obu wypadkach będziemy mogli też mówić np. o zagrożeniu dla wewnętrznej integracji czy dużych zmianach w przestrzeni życiowej.

Pomoc psychologiczna jest możliwa w obu rodzajach kryzysów psychicznych aczkolwiek należy podkreślić pewne różnice w podejściu do wyróżnionych typów kryzysu. W kryzysach sytuacyjnych większy nacisk należy położyć na dawanie wsparcia psychicznego i zapewnianie poczucia bezpieczeństwa oraz stworzenie możliwości do werbalizacji zdarzeń i uczuć. Opowiedzenie traumatycznego wydarzenia i przeżyć z nim związanych porządkuje własne doświadczenia i pozwala je asymilować. Zwierzanie się otwiera też dostęp do społecznego wsparcia i pozwala na uzyskanie informacji o potencjalnie skutecznych sposobach radzenia sobie z trudną sytuacją. W kryzysach rozwojowych większego znaczenia nabiera fakt rozpoznania zadań rozwojowych jakie stoją przed osobą, której chcemy pomagać oraz określenia jak wspomagany postrzega te zadania rozwojowe. Pomoc w kryzysach rozwojowych wymaga silniejszego zorientowania na proces wewnętrzny a nie usunięcie urazowej sytuacji (jak klient widzi swój problem, co przeżywa, a nie co mu się zdarzyło). Wskazane są też działania psychoedukacyjne w kierunku spostrzegania swego problemu jako rozwojowego, normatywnego.

 

Logoterapia jako metoda terapeutyczna

Logoterapia z wielu względów może być użyteczna w postępowaniu z osobami w stanie kryzysu psychicznego. Dotyczy to zarówno samych założeń tej koncepcji pomagania jak też zastosowania specyficznych technik oraz typowych dla tego kierunku celów terapeutycznych. Należy jednak podkreślić, że określenie „logoterapia” bywa nieco wieloznaczne.  Termin ten może pojawiać się w dwóch znaczeniach. Niekiedy miano działań logoterapeutycznych uzyskuje wszelka pomoc psychologiczna, która wykorzystuje założenia antropologiczne jakie czyni logoterapia. Chodzi tu przede wszystkim o przyjęcie trójwymiarowego modelu człowieka (por. Frankl 1998, Popielski 1994, 1996). Model ten zakłada, że istnienie człowieka realizuje się na płaszczyźnie biologicznej, psychicznej i duchowej. Filozoficznym uzasadnieniem tego modelu jest koncepcja człowieka w filozofii klasycznej oraz pojęcie Boga, jako bytu absolutnego. Filozofia ta zakłada między innymi realne (nie tylko intencjonalne) istnienie rzeczywistości duchowej oraz istnienie obiektywnej hierarchii wartości. Trzy płaszczyzny ludzkiego istnienia przenikają się, ale nie dają się do siebie sprowadzić, nie można też którejś z nich odrzucić. W wymiarze biologicznym człowiek jest bardzo zależny od uwarunkowań i okoliczności i żyje ściśle według zasady homeostazy (utrzymania równowagi). W wymiarze psychicznym zasada homeostazy również obowiązuje, choć determinizm jest mniejszy. W wymiarze duchowym nie obowiązuje zasada determinizmu ani homeostazy. Człowiek ma możliwość swobodnego zajmowania postawy wobec okoliczności i uwarunkowań. W obrębie wymiaru duchowego, równowaga nie jest żadnym godnym pożądania stanem, lecz raczej stanowi wskaźnik zagrożenia frustracją egzystencjalną.

Jeżeli w procesie niesienia pomocy psychologicznej profesjonalista odwołuje się do wspomnianych założeń i skupia swoją uwagę np. na problematyce sensu życia, cierpienia czy śmierci, to możemy mówić o logoterapii w znaczeniu ogólnym. Przy takim rozumieniu prawie każdy może być logoterapeutą – dowolna metoda może być wykorzystana w duchu logoterapii. W praktyce bowiem ukierunkowanie pacjenta na świat wartości, duchowość, wprowadzenie do problematyki sensu jest bowiem możliwe także w innych kierunkach psychoterapii, o ile nie redukują bytu ludzkiego. Działania pomocowe stąd wynikające będą logoterapią w sensie ogólnym, choć wcale nie muszą być psychoterapią. Będą raczej poradnictwem psychologicznym lub psychoedukacją.

Logoterapia może być też rozumiana jako specyficzna metoda działań psychoterapeutycznych, zarówno jeśli chodzi o zastosowane techniki jak też obszar problemów oraz cele terapii. I tak wyróżnia ją: wykorzystanie własnych technik terapeutycznych, (takich jak dialog sokratejski, intencja paradoksalna i derefleksja); charakterystyczny obszar poruszanych problemów (koncentracja na „cierpieniu nieprzezwyciężalnym”, pustce egzystencjalnej i frustracji dążenia do sensu) oraz specyficznie formułowane cele terapii (zorientowane na sferę duchowości: reorganizacja hierarchii wartości, odkrycie sensu, uświadamianie duchowości). Dalsze uwagi będą dotyczyły logoterapii w sensie specyficznym.

 

Techniki logoterapii

Na pierwszym miejscu należy wymienić technikę dialogu sokratejskiego, która polega na prowokowaniu refleksji nad sensem poszczególnych działań i istnienia w ogóle (por. Frankl 1998). Nazwa odnosi się do metod działania Sokratesa, który mówił iż filozof jest „akuszerem” prawdy – to znaczy musi pomóc wydobyć ją z drugiego człowieka, jak dziecko z łona matki. Technika ta może mieć np. postać pytań otwartych o filozoficznym zabarwieniu, ukierunkowanych na istotny obszar egzystencji, który nie w pełni znajduje odbicie w świadomości pacjenta. Np.: „co nadaje sens pana życiu?”. Oczywiście obowiązuje tu też ogólna zasada „podążania za klientem”, to znaczy pytanie z kategorii dialogu sokratejskiego nie może być nieuzasadnione kontekstem. Jeśli np. pacjent powie: „Miałem w tym tygodniu straszny sen, śniło mi się, że umieram”, to pytanie wprost o sens życia może zabrzmieć zbyt natrętne. Kiedy jednak dowiemy się czegoś więcej o klimacie tego snu nasyconego lękiem przed śmiercią, to można wtedy będzie zapytać np.: „czy są sprawy dla których byłby pan gotów oddać życie?”.

Z logoterapii wywodzi się także technika intencji paradoksalnej (por. tamże). Istotą tej techniki jest „zapragnąć tego, czego człowiek się boi”, przy czym dokonuje się wskutek osobistej decyzji (stąd nie można utożsamiać tej metody z techniką paradoksu w terapii systemowej). I tak, pacjent, który boi się brudu, powinien absurdalnie pragnąć, żeby jak najbardziej się zabrudzić, a ktoś, kto boi się kompromitacji, sam siebie przekonuje, że chce się kilka razy dziennie skompromitować. Trzeba podkreślić, że jest to technika racjonalna, a więc zdziwienie, uśmiech czy wręcz dowcipkowanie na temat zalecenia terapeuty (które jest odbierane jako absurdalne) jest naturalne. Aura absurdalności pozwala pacjentowi dystansować się od swoich objawów. Dlatego też pewna doza humoru jest potrzebna także ze strony terapeuty. Może on sobie pozwalać na dowcipne komentarze, jak np.: „jestem rozczarowany, jeszcze dzisiaj nie widziałem, żeby pan drżał, albo się czerwienił – chyba za słabo pan tego pragnie”. Kratochil (1978) opisuje przykłady skutecznych interwencji paradoksalnych m.in. wobec pacjentów z lękiem przed śmiercią i z natręctwami myślowymi. Wbrew pozorom, intencja paradoksalna nie powstała na bazie założeń terapii behawioralnej. Istotą jej działania jest odblokowanie zdolności do autotranscendencji i przekraczania własnych ograniczeń psychicznych. Stąd tak istotna doza humoru, który wprowadza postawę autodystansu. „W końcu przecież humor jest prawdziwie ludzkim objawem i jako taki umożliwia człowiekowi dystansowanie się od wszystkiego, a więc i od siebie samego (...). Zmobilizowanie tej istotnie ludzkiej zdolności jest naszym właściwym zadaniem, kiedy stosujemy intencję paradoksalną” (Frankl 1998, s.143).

Typowa dla logoterapii jest też technika derefleksji (por. tamże). Z reguły jest wykorzystywana w pracy z nerwicami seksualnymi. Polega ona na odwróceniu uwagi od przeżywanego aktu płciowego, w celu obniżenia hiperintencji (czyli spostrzegania własnej sprawności seksualnej jako wymagania stawianego przez partnera) oraz hiperrefleksji (czyli koncentrowania uwagi na przebiegu własnej aktywności seksualnej).Terapeuta dąży do odwrócenia uwagi od zafiksowanego dążenia. Zaleca np. mężczyźnie, który ma problemy z erekcją do powstrzymanie się od kontaktu seksualnego, proponuje natomiast podjęcie rozmowy o miłości lub wspólnych przeżyciach. W ten sposób odblokowuje myślenie mężczyzny skupione do tej pory na wydolności seksualnej i umożliwia pełniejsze zaangażowanie się w bliski kontakt z partnerką. W przypadku nerwicy lękowej w ten sposób może działać skupienie uwagi na jakiejś pracy, idei czy osobie. W języku logoterapii można powiedzieć, iż takie odwrócenie uwagi od głównego dążenia może odblokować dążenie do sensu – naturalne dążenie do nadawania znaczenia może wtedy znaleźć drogę spontaniczną. Derefleksja jest godna zalecenia także w poza klinicznych zastosowaniach: może uwolnić psychiczną energię rozwojową zafiksowaną do tej pory na konkretnym zadaniu życiowym (np. karierze).

 

 

Obszar problemów i cele logoterapii

Logoterapia koncentruje się na problemach wynikających z frustracji egzystencjalnej, kiedy to zostaje zablokowane ludzkie dążenie do sensu. Objawia się to sytuacjami, kiedy to człowiek nie znajduje uzasadnienia dla swego istnienia, kiedy wątpi w sens  swoich poczynań lub w ogóle we wszelkie racje swego życia. Frustracja egzystencjalna sama w sobie nie jest problemem psychopatologicznym, ale może być jednym z czynników prowadzącym do nerwic lub depresji, nierzadko z tendencjami samobójczymi. Tam gdzie czynnik frustracji egzystencjalnej był decydujący w pojawieniu się nerwicy, Frankl proponuje używać określenia: nerwica noogenna. Badania empiryczne wskazują, że w populacji osób chorych na nerwice etiologia noogenna ma dość znaczny udział – od kilkunastu do kilkudziesięciu procent (por. Kratochvil 1978, Siwiak-Kobayashi 1987). Znaczna część problemów na jakich koncentruje się logoterapia wynika właśnie z kryzysów psychicznych związanych ze zdarzeniami życiowymi. Śmierć bliskiej osoby, albo informacja o nieuleczalnej chorobie, często naruszają dotychczasowy sposób spostrzegania i uzasadniania sensu swego istnienia.

Do typowych dla logoterapii obszarów problemowych odnoszą się specyficzne cele pomocy psychologicznej. Logoterapia koncentruje się zwłaszcza na poszerzaniu i reorganizacji hierarchii wartości. Frankl dzieli wartości na wartości twórcze (np., praca), wartości doznaniowe (np. poznanie, sztuka, miłość) oraz wartości postawy (np. godność, honor). W przypadkach ciężkich i nieuleczalnych chorób, bez możności realizacji wartości twórczych i doznaniowych logoterapeuta analizuje z pacjentem jego wartości postawy. Chodzi tu o sposób, w jaki ktoś przyjmuje swoje cierpienie. Według Frankla ostateczny sens cierpienia jest możliwy do znalezienia poprzez nawiązanie do wartości absolutnych. Nie unika w związku z tym refleksji nad godnością osoby, wolnością, czy życiem religijnym. W wypadku nerwic noogennych terapia ma bardziej przyczynowy charakter. Logoterapeuta poszukuje z pacjentem konkretnego celu życia. Na przykład: zajmując się problemem „bilansowych” samobójców, którzy nie potrafią znaleźć wartościowej odpowiedzi na pytanie „czego jeszcze mogę spodziewać się od życia”, poprzez dialog sokratejski stawia problem: „czego jeszcze życie oczekuje ode mnie?”. W ten sposób od dążeń do osiągnięcia poczucia zadowolenia i własnego szczęścia przechodzi do dążeń skoncentrowanych na realizacji celów i wartości ponad osobistych.

  

II.                  OPIS PRZYPADKU

 

Dane ogólne o pacjencie:

Marian S.  lat 49. Mieszka w Lublinie. Jest osobą niewidomą, pracuje w spółdzielni inwalidów, ma drugą grupę inwalidzką. Przed pięcioma tygodniami zmarła mu żona. Państwo S. nie mieli dzieci.

 

Powód zgłoszenia:

Do wizyty w poradni dochodzi głównie dzięki interwencji siostry zmarłej żony. Niepokoi ją stan w jakim znajduje się szwagier po śmierci żony, która zmarła 5 tygodni temu. To siostra żony uzgadnia telefonicznie wstępne spotkanie. Zdaje sobie sprawę jak ciężko jest obecnie żyć szwagrowi. Żona była osobą niedowidzącą, rencistką, ale ze względu na większą samodzielność pełniła niekiedy rolę opiekunki męża. Odprowadzała go na przystanek, a potem pomagała dotrzeć do domu po pracy. Siostra żony martwi się o przyszłość szwagra. Widzi, że nie może sobie poradzić ze stratą żony. Przejawia się to w jego nerwowym zachowaniu. Nie może sobie znaleźć miejsca: z jednej strony nie chce przebywać w domu, w którym czuje się niesłychanie samotny, z drugiej; mieszkanie u przyjaciół i rodziny też jest męczące. Czuje się ciężarem dla innych, nie chce sprawiać kłopotu. Uskarża się na dolegliwości fizyczne: duszności, bóle głowy, bezsenność, niechęć do jedzenia. Szczególny niepokój rodziny wywołują wyrażane głośno zamiary odebrania sobie życia.

 

Nawiązanie kontaktu:

W rozmowie pan Marian jest dość aktywny. Zapewnia, że jest tu dobrowolnie, to znaczy nie przychodzi namówiony przez siostrę żony, lecz jest to jego decyzja. Liczy, że psycholog lepiej go zrozumie, niż rodzina. Dość chętnie dzieli się swoim doświadczeniem i wyjaśnia swoje cierpienie. Podkreśla, że stracił najbliższą osobę, przyjaciela i opiekuna. W jego wypowiedziach ujawnia się poczucie żalu, poczucie straty i krzywdy. Czuje się pokrzywdzony przez los. Uważa, że los obszedł się z nim szczególnie niesprawiedliwie. Jak mówi: „jeśli jest Bóg, to dlaczego najpierw nie zabrał mnie, żona dałaby sobie lepiej radę beze mnie”. Podkreśla, że jego życie już się skończyło, nie ma po co żyć. Rodzice pana Mariana już nie żyją, przy czym ojciec zmarł pół roku temu – jest to doświadczenie nadal obecne w jego myślach. Żyje jeszcze brat, ale z nim nie utrzymuje kontaktu „mieszka w drugim końcu Polski”.

Podkreśla kilkakrotnie, że u rodziny i swoich znajomych nie dostrzega zrozumienia. Jak twierdzi, wszyscy radzą mu teraz co robić i jak  myśleć. A on nie potrafi tak jak oni mu radzą. Nie może przestać myśleć o tym, co było. Czuje, że wspomnienia go zabijają, bo pogłębiają poczucie żalu. Nie może jednak zapomnieć o wspólnie spędzonych latach. Nie może powiedzieć sobie: „to się nie odstanie” i dalej spokojnie pracować.

Przyznaje, że myśli czasem o samobójstwie. Złości się, że ktoś z przyjaciół samobójstwo nazwał tchórzostwem. Uważa, je za rozsądne wyjście, bo położyłoby kres jego cierpieniu. Co prawda widzi zatroskanie rodziny ze strony żony i przyjaciół ze związku niewidomych, docenia je, ale czuje się jak przedmiot podawany z rąk do rąk. Pan Marian porównuje się sam do bezpańskiego psa. Praktycznie nie mieszka w domu, gdyż rodzina żony zdecydowała się go przyjąć do siebie. Mieszka głównie u nich. Rodzina ta zajmuje trzy pokoje: siostra żony z mężem, matka, dwóch dorastających synów. Na weekendy często zapraszają go znajomi, i u nich wtedy nocuje. Czasem próbuje nocować u siebie, ale nie może spać, pali dużo papierosów, czyje, że nie może się oderwać od wspomnień. Pan Marian ma też kłopoty z chodzeniem do pracy, bowiem nie zawsze może teraz dotrzeć na przystanek, gdzie podjeżdża autobus pracowniczy. Podobnie ma kłopoty z powrotami. Właściwie znajomi prawie zawsze organizują kogoś, kto z nim wychodzi, ale on zdaje sobie sprawę, że przez to jest dla nich kłopotem. Na samodzielność nie może się zdobyć: musiałby nauczyć się poruszać w terenie o małej ilości znaków orientacyjnych i przezwyciężyć niechęć do „pustego mieszkania”. Padały propozycje, że ktoś z nim tymczasowo zamieszka, ale na razie je odrzuca.

Pan Marian zwraca uwagę także na słabą pomoc jaką ma ze strony własnej rodziny. Utrzymuje kontakty z bratem i siostrą (rodzice nie żyją), ale są to kontakty bardzo rzadkie, ze względu na dużą odległość. Wydaje mu się też, że nie akceptują tego, jak on przeżywa swoje cierpienie. Poczuł się szczególnie urażony, kiedy bratowa mówiła mu co ma zrobić z różnymi  rzeczami w mieszkaniu, które zostały po żonie. Dopuściła też, żeby sąsiadka wyniosła sztućce. Nie chce podtrzymywać takich kontaktów, zresztą „nie czuje się zaproszony”. Generalnie w rozmowie prezentuje się jako osoba w sytuacji kryzysowej, której świat się zawalił i która nie wie jak teraz żyć. Zadaje kilkakrotnie pytania o cel i sens, pyta o sprawiedliwość Bożą, ale są to raczej pytania retoryczne – nie czeka na odpowiedź. Podkreśla nawet, że nikt nie jest w stanie takiej odpowiedzi mu teraz udzielić. A jeśli je od kogoś słyszy, to go nie zadawala.

 

 

Główne obszary problemowe poruszane w czasie kolejnych sesji:

1)     Myśli samobójcze: problem samobójstwa został podjęty jako pierwszy, gdyż rodzina oceniała zagrożenie jako realne. Pan Marian sprawiał wrażenie, że rozważa takie rozwiązanie całkiem poważnie. Jak twierdzi, do tej pory powstrzymuje go tylko chęć uniknięcia krzywdy innych – nie chce, aby ucierpieli niewinni (np. gdyby wybuchł gaz), chce też oszczędzić przesłuchań na policji szwagierce. Działania terapeuty koncentrowały się w tym wypadku na zawarciu kontraktu na pomaganie. Pacjent otrzymuje informację, że jeżeli chce skorzystać z pomocy psychologicznej, musi odłożyć decyzję o samobójstwie, bo terapeuta będzie miał „związane ręce”. Terapeuta podkreślił, że w przeciwnym razie, będzie czuł się jak lekarz, który ma operować pacjenta, kiedy to pacjent nie daje zgody na operację, bo woli umrzeć. Pan Marian zgodził się zawiesić decyzję w tej sprawie na czas nieokreślony. Porównuje to do dymisji, którą może napisać, ale teraz schowa ją głęboko do szuflady. Terapeuta przypomina, że ze względu na różnorodne doświadczenia emocjonalne jakie mogą mieć miejsce w czasie terapii, nie należy w tym okresie podejmować jakiś ważnych decyzji życiowych, (w tym decyzji o samobójstwie).

2)     Podstawowe doświadczenia egzystencjalne:

Poczucie krzywdy i żalu wobec losu (Boga): mówi o sobie, że jest podwójnie skrzywdzony przez los, bo jest niewidomy od wczesnego dzieciństwa, wychowywany w ośrodkach dla niewidomych z dala od rodziców, pół roku temu stracił ojca, a 6 tygodni temu żonę, podkreśla, że nie ma sprawiedliwości, że Bóg sobie z niego zakpił.

Terapeuta reaguje początkowo akceptacją dla emocji, okazuje zrozumienie, potem poprzez dialog sokratejski sonduje inne sposoby oceny rzeczywistości. Pacjent ma możliwość wyrazić swoje przekonania na temat znaczenia cierpienia w życiu ludzkim. Terapeuta prosi, żeby pacjent wypowiedział wszystkie jakie zna podejścia ludzi do cierpienia (jak sobie radzą, czym się kierują) i umieścił swoje poglądy w tej „typologii cierpienia”. Terapeuta stwarza możliwość pacjentowi, aby wyrażał swoje poglądy na temat przeznaczenia, Opatrzności Bożej, miejsca człowieka w świecie, itp.

 

Poczucie krzywdy i żalu wobec rodziny – podczas 6 spotkania p. Marian wyznaje, że najbardziej dokucza mu, że nie mógł spotkać się z żoną w szpitalu. Podczas 2 tygodniowego pobytu, który zakończył się śmiercią (ostre zapalenie trzustki) nie widział się z żoną. Obwinia za to siostrę zmarłej i teściową. One obie przekonywały go, że będzie tylko przeszkadzał, że lepiej jak nie będzie oglądał żony w takim stanie, itp. Ma żal do siebie, że dał się zmusić do takiej postawy.

Terapeuta pozwala na głośne wyrażenie krzywdy i złości, następnie zachęca do zastanowienia, co chciałby żonie powiedzieć w jej ostatnich chwilach i proponuje, aby pacjent opowiedział jak mogłyby wyglądać takie spotkania, gdyby doszły do skutku. A także jak zazwyczaj wyrażał swoją życzliwość i przywiązanie do żony oraz troskę o jej zdrowie. Te wspomnienia miały charakter ciepły i przyjazny. Pan Marian zauważył, że chociaż to dobre wspomnienia, to tym bardziej uświadamia sobie, że to już nie wróci. Terapeuta prosił o zastanowienie się, czy śmierć żony przekreśliła (unieważniła) tamto dobro, którego razem doświadczyli, czy też ono istnieje. Terapeuta pytał też w jaki sposób może istnieć to dobro.

 

 

 

3)     Przeżywanie własnej podmiotowości i godności osobistej.

Podmiotowość. Pan Marian odczuwa brak wpływu na własny los. Podkreślał, że wcześniej był osobą dość samodzielną i w miarę niezależną. Był dumny, że lata nauki i ćwiczeń sprawiły, że potrafi się poruszać w otoczeniu, że ma pracę (w Spółdzielni Inwalidów), że mógł się ożenić i mieć własne mieszkanie. Żona, jako osoba częściowo widząca, pełniła przy nim rolę przewodnika. Z nią „mógł pójść wszędzie”. Śmierć żony cofnęła go w przeszłość. Bez niej nie ma odwagi poruszać się po osiedlu, nie czuje się na siłach chodzić do pracy czy na zakupy. Nie potrafi też przebywać sam w ich mieszkaniu, bo „wspomnienia go zabijają”. Nie może wtedy spać, pali bardzo dużo papierosów i nie je, czasem płacze w samotności. Rodzina widząc to zabiera go do siebie. Do domu przychodzi 1-2 razy w tygodniu, ale nocuje tylko, jeśli ktoś mu towarzyszy. Koledzy z pracy i Związku Niewidomych zapraszają go do siebie. Wszyscy starają się, żeby nie był sam. Sam pan Marian ma wobec tego uczucia ambiwalentne. Z jednej strony podkreśla, że „powinien być im wdzięczny”, ale z drugiej mówi, że czuje się „jak piąte koło u wozu”, jak „mebel, którego sobie przekazują”, „jak małe dziecko”. Stwierdza przy tym: „Organizują mi czas, a nawet nie spytają na co mam ochotę, tylko byle mnie czymś zająć”. Wie, że najlepiej byłoby wrócić do swojego mieszkania i „żyć na własny rachunek”, ale podkreśla, że nie jest do tego zdolny, bo tam odżywa poczucie straty i ból. Taka postawa nosi cechy konfliktu wewnętrznego: im bardziej ucieka od cierpienia (od obecności w domu i wspomnień), tym bardziej pozwala się traktować przedmiotowo i to go boli. Gdy zaczyna traktować się podmiotowo i wraca do siebie, to nasila się cierpienie psychiczne.

Na tym etapie terapeuta dąży do tego, aby pacjent przyjął cierpienie jako część swego doświadczenia życiowego i nie uciekał przed nim. Terapeuta nie wypowiada takich sugestii wprost, ale wprowadza do rozmowy „wartości postawy”. Pyta np. jaka postawa byłaby bardziej heroiczna, bohaterska w jego wypadku; czy odebrać sobie życie czy przyjąć cierpienie z podniesionym czołem. Terapeuta wypowiada też pośrednio sugestie, że cierpienie jakiego doznał może nabrać wartości, przez to jak jest przeżywane. I tak np. kiedy pacjent dopytuje się o ocenę terapeuty (czyli jak terapeuta sądzi, która postawa jest bardziej wartościowa), to wtedy terapeuta unika odpowiedzi twierdząc, że „w tej sprawie mogą wypowiadać się tylko najbardziej doświadczeni przez życie, którzy tak jak pan doznawali rozterek i musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest godne człowieka w obliczu wielkiego cierpienia”.

 

Godność. W rozmowach z panem Marianem przewija się też wątek naruszania jego godności osobistej. Dotyczyło to najpierw tej rozmowy, kiedy opisał w jaki sposób był odsuwany od żony, gdy ona przebywała w szpitalu. Oznajmiano mu bowiem, że czuje się już lepiej i niedługo się zobaczą (a więc nie ma powodu, żeby on do niej szedł), a potem nagle dowiedział się, że stan jest krytyczny. Zanim zdążył się z nią zobaczyć – żona zmarła. Czuł ponadto, że rodzina (przede wszystkim siostra żony i jej matka) nie akceptuje tego jak on przeżywa stratę żony. „Wydaje im się, że ja tak po prostu zapomnę,(...) mówią mi: nie myśl o tym, weź się w garść, tak jakby to było takie proste (...) mówią, że przesadzam”. Pan Marian ma za złe najbliższym, że „podają mnie sobie jak dziecko” i nie uwzględniają jego oczekiwań jeśli chodzi o zagospodarowanie mu czasu. Poczuł się też bardzo dotknięty tym, że siostra żony zadysponowała częścią drobnego sprzętu domowego z mieszkania pana Mariana. W tym czasie pan Marian wspominał też różne sytuacje z przeszłości kiedy czuł, iż cierpiała jego godność osobista. Opowiadał zwłaszcza o nauczycielu, który wymierzał jemu i kolegom bardzo dotkliwe kary fizyczne.

Terapeuta okazuje zrozumienie dla bólu, jakiego doświadcza pacjent po śmieci bliskiej osoby; zwraca na przykład uwagę, że ma prawo tak się czuć, po tym co przeszedł, posługuje się aktywnym słuchaniem i odzwierciedlaniem uczuć. Następnie terapeuta wzmacnia dążenia pacjenta do autonomii i obrony własnej godności. Pyta np. jak pacjent planuje weekend, zachęca do wyrażania własnego zdania wobec rodziny i przyjaciół, z którymi przebywa. Pyta też pacjenta o jego osobisty stosunek do różnych zagadnień, które pojawiają się w rozmowie.

Momentem przełomowym okazała się sytuacja, kiedy pan Marian podczas jednego z pobytów u znajomych został zaproszony do pozostania na noc. Znajomi wiedzieli, że powrót do swego domu jest dla niego trudny. Położono go spać na jedynej wolnej wersalce, na której zwykle pozwalano też spać psu gospodarzy. Pies w nocy próbował dostać się na swoje miejsce i pan Marian musiał opędzać się od psa, nie wyspał się. Było to dla niego przeżycie, które dotknęło jego godność: „dostałem miejsce dobre dla psa”,  „nawet pies ma swoje miejsce w domu, a ja tułam się jak ten ostatni”. Kiedy omawiał tę kwestię z terapeutą, postanowił za wszelką zamieszkać w swoim domu.

Terapeuta pomagał wyrazić i nazwać dążenia pacjenta do samodzielności i autonomii, a także wzmacniał to dążenie np. gratulując mu odwagi czy zapewniając o swojej gotowości do towarzyszenia mu w tym kierunku. Najtrudniejsze były pierwsze dwa tygodnie, po tym czasie pan Marin zaczął dostrzegać dużo pozytywów nowej sytuacji, podkreślał, że poczuł się o wiele bardziej niezależny.

 

Zakończenie terapii

W ciągu 6 tygodni od decyzji o powrocie do mieszkania (po czterech miesiącach od rozpoczęcia spotkań) pan Marian wrócił do pełnej aktywności życiowej. Zaczął sobie sam przygotowywać posiłki, wrócił do pracy. Odwiedzał kolegów i rodzinę, sam decydował o sposobie spędzania czasu wolnego. W rozmowach pojawiały się tematy dotyczące spraw sąsiedzkich (pomagał sąsiadce nosić zakupy) oraz tematy związane z pracą – nowe koleżanki w pracy, wyjazdy organizowane przez zakład pracy, itd. Poczucie straty i żalu nadal mu towarzyszyło, ale nie paraliżowało jego działania, nie wzbudzało chęci do odebrania sobie życia i pozwalało na planowanie przyszłości. Osłabł też bunt przeciw Bogu – pan Marian kilkakrotnie przyjął zaproszenie przyjaciół do udziału we mszy świętej. Sugerował też terapeucie, że rozważa możliwość pójścia do spowiedzi.

Okres wakacji wprowadził naturalną przerwę w spotkaniach. Terapeuta zaprosił pana Mariana do wznowienia kontaktu po planowej przerwie (6 tygodni), dodając: „o ile to będzie potrzebne”. Pan Marian nie zgłosił się, ale zadzwonił po ok. 3 miesiącach dziękując za okazaną pomoc, poprawa w funkcjonowaniu utrzymała się.

  

Zastosowanie założeń logoterapii

Przyjęcie założenia, że człowiek jest istotą wielowymiarową sprawiało, że terapeuta mógł widzieć doświadczenie egzystencjalne pacjenta nie tylko w płaszczyźnie emocjonalnej. Dla przykładu: „poczucie krzywdy” – nie staje się w ten sposób tylko uczuciem, które trzeba odreagować lub od którego pacjent ma się uwalniać (chociaż to też), ale jest dla terapeuty wyrazem postawy egzystencjalnej wobec cierpienia. Pozwala to analizować z pacjentem różne sposoby podejścia do cierpienia, a także wartościować te sposoby.

Przekonanie o ludzkiej zdolności do transcendowania własnego bytu fizycznego i psychicznego sprawia, że terapeuta może podjąć rozmowę o stosunku do śmierci i cierpienia. Pozwala to podjąć z pacjentem tematykę „wartości postawy” – czyli analizować jakiego typu postawa wobec cierpienia życiowego jest bardziej wartościowa, i która jest bardziej godna człowieka. Na przykład: Terapeuta pytał jaka postawa byłaby bardziej heroiczna, bohaterska w jego wypadku; czy odebrać sobie życie czy przyjąć cierpienie z podniesionym czołem.

Założenie o ludzkiej podmiotowości, która realizuje się szczególnie w wymiarze duchowym, pozwala wprowadzić do terapii nie tylko kwestie podejmowania decyzji i dokonywania wyborów, ale pozwala też wspólnie z pacjentem określać kryteria tych wyborów. Dla przykładu: terapeuta zastanawiał się z pacjentem nie tylko jakie korzyści praktyczne może mieć powrót na stałe do własnego mieszkania, ale też dlaczego pacjent ma chronić swoją godność i dbać o własną autonomię, a więc co jest wartościowego w takiej postawie życiowej.

 

 

Wnioski

Zaprezentowane powyżej podejście logoterapeutyczne do pomagania osobom w stanie kryzysu psychicznego może stanowić niezbędne poszerzenie działań pomocowych podejmowanych wobec osób w kryzysie. Wydaje się, że wobec problemów, które są typowym obszar działań logoterapeutycznych – a więc problemów wynikających z zablokowania dążenia do sensu, czyli frustracji egzystencjalnej - odwoływanie się do nieredukcjonistycznej antropologii oraz stosowanie metod, które pozwalają uchwycić najistotniejsze z ludzkich doświadczeń, jest istotnym atutem wobec osób w sytuacji traumatycznej. Dla różnych autorów –także nie inspirujących się logoterapią - proces przewartościowania dotychczasowego spojrzenia na krytyczne zdarzenia z życia, które doprowadziły do kryzysu (nieuleczalna choroba, śmierć kogoś bliskiego, itp.),  stanowi istotny element przezwyciężania kryzysu (por. Adamczyk 1992, Silver, Wartman 1984, Jacyniak, Płużek 1996). Podejście logoterapeutyczne wydaje się najlepszym źródłem pojęć i narzędzi terapeutycznych do tego, aby taki proces ułatwiać. W tym kontekście wysiłki prof. Frankla oraz kontynuatorów idei logoterapii należy ocenić jako wartościowe dla wszystkich, którzy zajmują się profesjonalną pomocą psychologiczną.

 

 

BIBLIOGRAFIA:

 

Adamczyk, M. (1992). Krytyczne zdarzenia życiowe. [W:] Waligóra B. (red.), Elementy psychologii klinicznej T.2, (s.41-73). Poznań.

Binswanger, L. (1963). Being-in-the-World. New York: Norton.

Brammer, L.M. (1984). Kontakty służące pomaganiu. Warszawa: PTP.

Caplan, G. (1964). Principles of Preventive Psychiatry. New York: Basic Books.

Frankl, V.E. (1962). Psycholog w obozie koncentracyjnym. Warszawa: I.W. PAX.

Frankl, V.E. (1978). Nieuświadomiony Bóg. Warszawa: I.W. PAX.

Frankl, V.E. (1998). Homo patiens. Warszawa: I.W. PAX. (I wyd. 1976).

Hall, C.S., Lindzey, G. (1994). Teorie osobowości. Warszawa: PWN.

Jacyniak, A., Płużek, Z. (1996). Świat ludzkich kryzysów. Kraków: Wyd. WAM.

Jaspers, K. (1990). Filozofia egzystencji. Warszawa: PIW.

Kratochvil, S. (1978). Psychoterapia. Warszawa: PWN.

May, R. (1989). Psychologia i dylemat ludzki. Warszawa: IW PAX.

Oleś, P. (1992). Zjawisko kryzysu psychicznego. [W:] Wykłady z psychologii w KUL, VI, (s.397-422). Lublin: R.W. KUL.

Popielski, K. (1987a). Logoteoria i logoterapia w kontekście psychologii współczesnej. [W:] K. Popielski (red.),  Człowiek - pytanie otwarte (s. 27-65). Lublin: R.W. KUL.

Popielski, K. (1987b). Wymiar ludzki – znaczące odkrycie współczesnej psychologii. [W:] K. Popielski (red.), Człowiek - pytanie otwarte (s. 7-24). Lublin: R.W. KUL.

Popielski, K. (1994). Noetyczny wymiar osobowości. Lublin: R.W. KUL.

Popielski, K. (1996).  Elementy psychologii podmiotu osobowego. [W:] K. Popielski (red.), Człowiek - wartości – sens; studia z psychologii egzystencji (s. 25-76). Lublin: RW KUL.

Silver, R.L., Wortman, C.B. (1984). Radzenie sobie z krytycznymi wydarzeniami w życiu. Nowiny Psychologiczne. 4-5. 29-95.

Siwiak-Kobayashi, M. (1987). Problemy noogenne w nerwicach. [W:] K. Popielski (red.), Człowiek -pytanie otwarte (s. 273-286). Lublin: R.W. KUL.

Szczukiewcz, P. (1998a). Rozwój psychospołeczny a tożsamość. Lublin: Wyd. UMCS.

Szczukiewcz, P. (1998b). Kontakt psychoterapeutyczny jako dialog osób. Lubelskie Odczyty Filozoficzne. Zbiór 6. 133-142.